Małgorzata K. Piekarska

Piszę, bo... to porządkowanie świata wokół mnie. Wiersz jest sprzątnięciem szuflady, opowiadanie sprzątnięciem pokoju, a powieść to jak generalny remont całego mieszkania. Zawsze chciałam pisać, bo… nie bardzo lubię sprzątać, a lubię porządek. Świat domaga się uporządkowania. Choćby takiego na papierze. 

Gdybym nie pisała, to... bez przerwy bym mówiła, malowała, była baletnicą lub aktorką-lalkarką. Gdy byłam mała wymyślałam różne historie, gdybym nie pisała musiałabym opowiadać je w inny sposób.

Natchnienie przychodzi, gdy... z reguły nic nie mogę z nim zrobić. Teoretycznie niby stale jestem natchniona, ale najczęściej natchnienie przychodzi w wannie, za kierownicą itd.

Boję się… chorób, samotności i ludzi, którzy nigdy nie płaczą.

Odwagę daje mi... świadomość, że nie jestem na świecie zupełnie sama. Że nawet jak się coś nie uda, to nie będzie to koniec świata. Poza tym wyuczona cierpliwość nauczyła mnie nawet niepowodzenia po jakimś czasie przerabiać na sukcesy.

Nadzieję czerpię z... wrodzonego optymizmu. Moja szklanka jest zawsze do połowy pełna.  

Rozmowa to szansa na... poznanie świata i ludzi. W tym także samej siebie.


Fot. Adam Kozak

 


 





Copyright: Agencja Autorska Autograf