Wojciech Widłak w Rembertowie
17.10.2016
4 października 2016 r. w Bibliotece Publicznej im. Jana Pawła II w dz. Rembertów m.st. Warszawy odbyło się spotkanie autorskie dla dzieci z okolicznych przedszkoli.
Naszym gościem był  Wojciech Widłak, znany przede wszystkim jako autor pięknie ilustrowanych książek o „Panu Kuleczce” i jego sympatycznych zwierzątkach, czy też o „Wesołym Ryjku”.
Pisarz wystąpił w stroju Pana Kuleczki i przywiózł pacynki - psa Pypecia oraz kaczkę Katastrofę. W trakcie spotkania autor czytał fragmenty swoich książek, opowiedział dzieciom skąd czerpał inspiracje by je napisać oraz jak powstają książki. To było bardzo udane i pouczające spotkanie, przedszkolaki wyszły ze spotkania z uśmiechem na ustach.
Hanna Kowalewska w Tarnowie Podgórnym
17.10.2016
Relacja z bardzo udanego spotkania z p. Hanną Kowalewską.
Interesujące , klimatyczne spotkanie  w październikowy, jesienny czasz autorką bestsellerowych  , nagradzanych powieści Hanną Kowalewską. Czytelnicy cenią ją za wysmakowany styl i poetycki klimat powieści. Kilka odsłon fotograficznych z październikowego spotkania w Bibliotece Publicznej
w Tarnowie Podgórnym

Jacek Hugo-Bader w Szczecinie
17.10.2016
Pani Katarzyna Bazylińska napisała:
„Patrzę na świat z punktu widzenia wałęsającego się psa…”

Wiadomo było, że to nazwisko przyciągnie tłumy. I nie zawiedliśmy się. Sala ProMedia we wtorek, 4 października 2016 roku pękała w szwach, a było to zasługą Jacka Hugo-Badera. Spotkanie wzbogacone występem grupy recytatorsko-teatralnej Espero pod kierownictwem Krystyny Maksymowicz, poprowadziła Marta Zabłocka.
Nasz gość opowiadał o swoim pokoleniu opisanym w najnowszej książce „Skucha”, która powstawała łącznie 22 lata. Dlaczego tak długo?  Dowiedzieliśmy się o kilku powodach: jednym z nich było to, że autor pisał siedem jej wersji; poza tym książka jest o ludziach z jego najbliższego otoczenia, co jest wyzwaniem dla każdego reportażysty, a nawet, podobno jest zabronione przez uznane szkoły reportażu. Pierwotnie powstała więc książka o tytule „Firma” opisująca życiowe zawiłości ludzi ówcześnie trzydziestoparoletnich i… została schowana do szuflady. Na 22 lata. Po upływie tego czasu pisarz wrócił do rękopisu, a dzięki tak długiej przerwie,  mógł spojrzeć na swoje dzieło z dystansu, który nadał tekstowi odpowiedni, krytyczny rys. Wreszcie książka  była  gotowa do wydania.
Jacek Hugo-Bader podczas spotkania dużo uwagi poświęcił różnicom międzypokoleniowym. Jak sam zauważył, już sam tytuł książki nie będzie rozumiany przez wszystkich, bo przecież słowo „skucha” wychodzi powoli z użycia, staje się ramotką, której znaczenia młodzi ludzie będą szukać w słownikach internetowych. Ale właśnie tym tytułem pisarz chciał oddać hołd swojemu pokoleniu, swoim kumplom sprzed lat. Jak intymne były te opowieści, obrazowały zebranym, podczas trwania całej imprezy, kilkuminutowe występy aktorów grupy Espero. A językiem uniwersalnym stał się język migowy, którym Anita Chodacka tłumaczyła całość spotkania.
Na pytanie Marty Zabłockiej, jak nas gość ustosunkowuje się do opinii, w niektórych kręgach traktowanej jak zarzut, że nie napisał książki ani martyrologicznej, ani historycznej, pisarz odpowiedział, że bardzo go to cieszy. To znaczy, że udało mu się uniknąć zadęcia i maski cierpiętnictwa, które są obce jego naturze i których nie znosi. Lubi natomiast, a nawet jest dumny z autorskiej teorii genu buntu, która przewija się na kartach jego „Skuchy”. Jacek Hugo-Bader przytoczył ciekawą, nie jedyną tego wieczoru, przypowieść. Będąc w Rosji, podczas rozmowy z „taką starą babą”, która wiele w życiu przeszła i widziała, zapytał ją, czemu ludzie w Rosji się nie buntują? Jak mogą żyć w takim kraju? Usłyszał odpowiedź: „Nie ma w ludziach genu buntu”. Dlatego, że ludzie, którzy mieli w sobie gen buntu, nie przeżyli terroru lat 30-tych, podczas którego za pomocą czystek naród rosyjski przeszedł nienaturalną selekcję. Przeżyli ci, którzy potrafili się dostosować. Cel ówczesnej władzy został osiągnięty, mieli bać się wszyscy, ponieważ terroryzowani, mordowani i skazywani byli ludzie niewinni. Za złe spojrzenie, za złych rodziców. Każdy pretekst był dobry do wydania i wykonania absurdalnego wyroku. I ten opisany, zaginiony obecnie w narodzie rosyjskim gen buntu połączył pokolenie, które Hugo-Bader opisał w „Skusze”. Stał się spoiwem łączącym grupę jego kumpli, którzy po wywalczeniu wolnego kraju, przestali o siebie dbać i sobie pomagać. Przestali być grupą, wrośli w społeczeństwo, stając się jego przekrojową wizytówką, od kloszarda do ministra. Chociaż główny cel prowadzonej  przez bohaterów Hugo-Badera siedmioletniej wojny podjazdowej został osiągnięty. Żyjemy w wolnym kraju, w wolnej Polsce, z tego należy się cieszyć i o tę wolność dbać. „Wojskowy ma prawo wywołać wojnę, tylko wtedy, kiedy pośle swoje dzieci w pierwszej linii frontu, a jeśli nie, to musi zrobić wszystko, żeby tej wojny nie było”. Myślę, że pod tym przesłaniem naszego gościa podpisaliby się nie tylko zebrani w sali uczestnicy spotkania.
W części końcowej spotkania poruszone zostały jeszcze dwie ważne kwestie. Sprawa okładki „Skuchy” oraz nowych książek Jacka Hugo-Badera. „Patrzę na świat z punktu widzenia wałęsającego się psa” – tak podsumowuje autor swoją reporterską drogę życiową. Dlatego na okładce widnieje ilustracja psa przywiązanego do drzewa, bo „przecież w taki sposób ludzie w Polsce pozbywają się starych psów”, stwierdził zaproszony autor. Niestety, nie można się z nim nie zgodzić.
Jeśli chodzi o nowe, obiecane przez pisarza książki, to zebrani zostali zapewnieni, że będą wydane na pewno. Chociaż, być może, zmienią się ich pierwotne tytuły. O jednym wszakże autor zapewnił, bohaterem kolejnej książki będzie czas.
Spotkanie pełne ciepła, mądrych słów i ciekawych przypowieści Jacka Hugo-Badera zakończyło się pytaniami ze strony publiczności, oraz kolejką czytelników po autograf tego nietuzinkowego człowieka i reportażysty. „Z determinacją podpiszę każdą książkę”- oświadczył na koniec nasz gość. Taki właśnie jest. Do życia i pisania podchodzi z godną naśladowania determinacją.

Relację ze spotkania autorskiego z Jackiem Hugo-Baderem, które odbyło się 4 października 2016 r. w ProMedia, Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie przygotowała Katarzyna Bazylińska.
Spotkanie było częścią projektu „Literatura jest w nas”, dofinansowanego ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Małgorzata K.Piekarska w Józefowie k.Otwocka
17.10.2016
Relacja z tego bardzo udanego spotkania na: www.biblioteka.jozefow.pl Zapraszamy!
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373
Copyright: Agencja Autorska Autograf